|
Stowarzyszenie Upamiętnienia
Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów we Wrocławiu |
|
|
List otwarty do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej
Wrocław, 04.02.2011 r. Szanowny Panie Marszałku, Szanowni Senatorowie! Jako członkowie rodzin pomordowanych
przez OUN-UPA, zrzeszeni w Stowarzyszeniu Upamiętnienia Ofiar Zbrodni
Ukraińskich Nacjonalistów, po zapoznaniu się z komunikatem informującym
o UCHWALE ZGROMADZENIA ELEKTORÓW z dnia 21 stycznia 2011 r. w sprawie
wyboru kandydatów do Rady Instytutu Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania
Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu stanowczo protestujemy przeciwko
przedstawianej Senatowi kandydaturze doktora Grzegorza Motyki na członka
zarządu IPN.
Z poważaniem - Szczepan Siekierka Prezes Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów we Wrocławiu
Do wiadomości: 1) Sejm - Kancelaria Sejmu: ul. Wiejska 4/6/8 00-902 Warszawa 2) Kancelaria Prezydenta listy@prezydent.pl ul. Wiejska 10 00-902 Warszawa 3) Kancelaria Premiera kontakt@kprm.gov.pl 00-583 Warszawa, Al. Ujazdowskie 1/3 4) Instytut Pamięci Narodowej ul. Towarowa 28, 00-839 Warszawa o.warszawa@ipn.gov.pl 5) Instytut Pamięci Narodowej ul. Reformacka 3, 31-012 Kraków oddzial.krakow@ipn.gov.pl 6) Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa 00-926 Warszawa ul. Wspólna 2 (IV p.) rada@radaopwim.gov.pl 7) Media
Załącznik do LISTU OTWARTEGO DO SENATU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Niektóre zarzuty stawiane przez środowiska kombatanckie, kresowe i patriotyczne wobec treści publikacji pana doktora Grzegorza Motyki:
1) Stosowanie nieadekwatnej terminologii, eufemizmów.
Ludobójstwo dokonane na bezbronnej ludności nazywane jest przez Motykę
"akcją antypolską", czyli dokładnie tak, jak w oficjalnych
dokumentach OUN-UPA. Naśladując banderowską propagandę, operuje on też
takimi pojęciami jak: „ataki na polskie miejscowości”,
„usuwanie Polaków z naszych ziem”, „działania przeciwko Polakom”,
„wydarzenia wołyńskie”, „wydarzenia w Galicji Wschodniej”,
„przepędzenie ludności polskiej”, „wojna ”, „krwawy
konflikt, który rozgorzał” (bezosobowo, jak zjawisko pogodowe!),
„wybuch powstania” (powstanie jest akcją zbrojną przeciw aktualnej
władzy, czyli powinno być skierowane przeciwko Niemcom, a nie bezbronnej
ludności), „uzyskać teren czysty etnicznie”, „banderowska
akcja”. Przede wszystkim jednak posługuje się eufemizmem
„antypolska akcja”, który w opracowanych przez siebie Tekach
edukacyjnych, przeznaczonych dla uczniów szkół średnich, używa aż 35
razy. 2) Spłycanie czy wręcz pomijanie źródeł ideowych, na których oparła się ludobójcza działalność OUN-UPA. W Tekach edukacyjnych nie ma wzmianki o ideologii, która pchnęła Ukraińców-Haliczan, zorganizowanych w OUN-UPA, do wyrafinowanych zbrodni na Polakach, będących częstokroć ich bliskimi krewnymi. Całe to barbarzyństwo popełniane w imieniu własnym, czy też na żądanie hitlerowskich Niemiec oraz wspólnie z nimi, staje się niezrozumiałe bez uwzględnienia ideologii ukraińskich nacjonalistów. Grzegorz Motyka, aby nie być posądzonym, że w ogóle nie wspomina o nacjonalistycznej ideologii OUN, na stronie 14 Tek edukacyjnych cytuje nawet urywki z tzw. „dekalogu nacjonalisty”, z tym że przemilcza pełną nazwę tego dokumentu, która brzmi: „dekalog ukraińskiego nacjonalisty”. Ponadto podaje, że punkt 7. tego Dekalogu brzmi: „Nie zawahasz się wykonać najniebezpieczniejszego czynu, kiedy tego wymaga dobro sprawy” . Wydaje nam się, że JEST TO ŚWIADOME FAŁSZERSTWO DRA GRZEGORZA MOTYKI, bo ów punkt głosi: Nie zawahasz się wykonać największego przestępstwa (ew. największej zbrodni), jeśli tego wymagać będzie dobro Sprawy. Ukraińskie słowo „złoczyn” nie może być tłumaczone jako „najniebezpieczniejszy czyn”. „Złoczyn” znaczy „przestępstwo” lub „zbrodnia” i nie ma innych znaczeń. NASTĘPNE ZNIEKSZTAŁCENIE RZECZYWISTOŚCI dotyczy innego punktu Dekalogu… W tłumaczeniu dra Grzegorza Motyki punkt ten brzmi: „Nienawiścią i bezwzględną walką będziesz przyjmował wroga Twego Narodu”. A POWINNO BYĆ: „Nienawiścią i podstępem będziesz przyjmować wroga Twojej Nacji”. Podstęp znaczy „pidstup”, a walka znaczy „borotba” - pomylić te pojęcia może tylko ten Ukrainiec, który chce je pomylić.
3) Manipulacja słowem, zmierzająca do zmniejszenia
odpowiedzialności OUN-UPA za zbrodnie. G. Motyka pisze np.: "W latach
1943-1944 w ramach antypolskiej akcji próbowała (UPA) usunąć siłą
Polaków z ziem uznanych za ukraińskie, co przerodziło się w masowe
rzezie ludności cywilnej". Otóż UPA niczego nie próbowała, UPA planowo,
zgodnie z rozkazem dowódcy UPA Mikoły Łebedia, przystąpiła do rzezi
bezbronnej polskiej ludności Wołynia. Rozkaz był krótki: "natychmiast
i jak najprędzej zakończyć akcję totalnego oczyszczenia ukraińskiego
terytorium z ludności polskiej".
4) Manipulacja faktami, zmierzająca do obciążania
Polaków zbrodniami popełnionymi przez Niemców. Stanowi ją m. in próba
obciążenia sumienia Polaków zbrodnią w Malinie. W 1998 r. w kwartalniku
„Karta” nr 24 ukazał artykuł dra Grzegorza Motyki, podówczas historyka
związanego z IPN, pt. Polski policjant na Wołyniu, oskarżający
Polaków (konkretnie: polską policję pomocniczą, sformowaną przez
niemieckiego okupanta) o wymordowanie w lipcu 1943 r. wespół z Niemcami
czeskiej kolonii Malin na Wołyniu. Ofiarami masakry miało paść 624
Czechów i 124 Ukraińców (co, wedle dr Motyki, „potwierdzają inne
źródła”). Autor powołał się na Lwa Szankowśkiego, emigracyjnego
historyka ukraińskiego z Kanady, ponoć „jednego z najlepszych znawców
dziejów UPA”. 5) Dr Motyka stawia znak równości między AK a UPA. Czyni to m. in. w artykule Ukraińska Armia Krajowa ("Wprost", 06.10.2002). 6) Stara się udowodnić, że Stepan Bandera nie jest odpowiedzialny za zbrodnie na polskiej ludności Kresów. W wywiadzie udzielonym „Przeglądowi” (2008-07-21, nr 30) stwierdza: "Bandera nie jest bezpośrednio odpowiedzialny za zbrodnię wołyńską, ponieważ w tym czasie znajdował się w niemieckim obozie koncentracyjnym". To kolejne mijanie się z prawdą historyczną. Chcąc uzyskać rzetelną wiedzę, wystarczy zwrócić się (nawet za pośrednictwem poczty elektronicznej) do muzeum obozowego w Sachsenhausen. Dostępne dla każdego dokumenty archiwalne stwierdzają, że Stepan Bandera przybył do obozu w Sachsenhausen dopiero w październiku 1943 r. W czasie kulminacji wołyńskiej zbrodni Bandera nie przebywał w obozie Sachsenhausen! Motyka lekceważy dokumenty. Wykazuje się zadziwiającą, jak na historyka, nonszalancją. Przejawia wielką łatwość odrzucania faktów niewygodnych dla założonej tezy. 7) W książce "Pany i rezuny. Współpraca AK-WiN i UPA 1945-1947" Warszawa, 1997, obszernie stara się udowodnić, że taka współpraca była. Jest to temat marginalny, spychający jedynie opinię polską na boczny, może nawet ślepy tor, albowiem do współpracy AK jako takiej i UPA jako takiej nigdy nie doszło. Temat "współpracy" powinien dr Motyka zacząć od szczegółowego omówienia sprawy zorganizowania, z inicjatywy ounowców, przez nauczyciela Celestyna Dąbrowskiego, złożonego z Polaków 20-osobowego oddziału, który, razem z UPA, miał rzekomo walczyć z Niemcami, faktycznie zaś nie tylko ten oddział, ale też cała ludność Dominopola podstępnie została przez UPA-SB wymordowana. Opisał to Danyło Szumuk, politruk UPA. Powinien zacząć od omówienia przyczyny śmierci porucznika Zygmunta Rumla i Krzysztofa Markiewicza, których, gdy w lipcu 1943 roku udali się na spotkanie z UPA jako parlamentariusze, zamordowano w sposób podstępny i okrutny. Dlaczego dr Motyka zataja te fakty - oto jest pytanie. Przecież to były bardzo ważne momenty w kontaktach AK - UPA. Niestety, nie pasowały dr Motyce do założonej i forsowanej tezy. 8) Dr Motyka nie ukrywa nawet swojej sympatii do OUN-UPA. Napisał bowiem na stronie 52 wymienionej wyżej książki "...dziś Zachodnia Ukraina jest najbardziej uświadomionym narodowościowo regionem w całym kraju (....) ma w tym swój udział bohaterska i zarazem okrutna UPA." Skomentujemy to tak: wydaje nam się, że pan dr Motyka ma swój udział w procesie heroizacji OUN - UPA na Zachodniej Ukrainie. Zwolennicy banderowców powołują się na jego książki. A skutek jest taki, że nacjonaliści w taki sposób wspierani propagandowo z Polski już wysuwają roszczenia terytorialne wobec... Polski. A marsze we Lwowie nacjonalistów z pochodniami dokładnie przypomina narodziny faszyzmu w Niemczech. Sami Ukraińcy są przerażeni. 9) U Grzegorza Motyki ignorancja idzie w parze z arogancją. Atakuje on personalnie rzetelnych badaczy, którzy mają odwagę przekazywać prawdę o ludobójstwie dokonanym przez bandy OUN-UPA na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej. Ostro atakował na przykład prof. Ryszarda Szawłowskiego za Wstęp do pracy Siemaszków oraz dra. hab. Wiktora Poliszczuka za książkę Gorzka prawda. Atakował panią dr Lucynę Kulińską oraz krytykował konferencję poświęconą ludobójstwu OUN - UPA.
|